Otwarcie Sezonu Żeglarskiego 2017

Ahoj Bieszczady, ahoj Solina.

18 maja tradycyjnie jak zawsze wyruszamy z Warszawy. Nie Mazury, nie Kaszuby a tym razem wracamy po kilku latach w Bieszczady na jezioro Solińskie na piękny akwen zwany Bieszczadzkim Morzem.

Jest to jedno z najbardziej znanych miejsc w Bieszczadach, co roku oblegane przez turystów. Wyjątkowego uroku dodają okolicy dwa śródleśne zaporowe zbiorniki wodne na Sanie o urozmaiconej linii brzegowej, wciśnięte między strome, wyrastające wprost z wody wzgórza z rozlicznymi zatokami, fiordami i wyspami oraz wyjątkowo malowniczym otoczeniem. Jest to nasza trzecia z kolei przygoda bieszczadzka w odkrywaniu pięknych uroczych zakątków naszego kraju. Późnym wieczorem dojechaliśmy do nowej nie odwiedzanej przez nas jeszcze przystani „Seba-Czarter” w Olchowcu. Pozostało nam już tylko zaokrętować się na jachtach, iść spać... ale czekają na nas z ogniskiem załogi z Gdańska oraz koleżanka z Mrągowa i koledzy z Lublińca. Powitanie Soliny przy szantach trwało do późnych godzin nocnych.

W czwartek nad ranem w promieniach ciepłego słońca ukazało się naszym oczom piękno okolicy. Mieliśmy cały dzień na swobodne żeglowanie i zwiedzanie uroczych zakątków jeziora a wieczorem wszystkie załogi miały spotkać się w przystani w Zawozie „U Bolesława”, gdzie czekało nas ognisko, ciepły posiłek i tańce. Zabawa i tańce przy szantach i nie tylko w wykonaniu zespołu „Oj,tam” i z czynnym udziałem miejscowych gości i przypadkowych turystów trwała do północy.

W piątek na próżno było szukać innych jachtów na jeziorze, w dodatku poranek przywitał nas flautą i zastanawialiśmy się nad odwołaniem tradycyjnych regat. O Jeziorze Solińskim piszą, że kto na nim nauczy się dobrze żeglować, ten nie będzie miał problemów z żeglowaniem gdziekolwiek na śródlądziu. Wiatry wieją tu z każdej strony, spadają z wysokich brzegów albo po wyjściu z zakrętu uderzają w dziób, jakbyś wpłynął w dyszę. Inną ciekawostką mogą być też dwa jachty płynące obok siebie, w tym samym kierunku ale innym halsem. Tym razem również zaskoczenie z każdą chwilą wiatr się wzmaga i dochodzi do 3 a w porywach do 4 w skali Beauforta. Zaczęła się idealna pogoda słoneczno - wietrzna dla przygody żeglarskiej. Obserwowaliśmy małe oblężenie jeziora przez innych żeglarzy, przyszła też słoneczna ale i wietrzna pogoda. Zaczynamy regaty po wyrównaniu w zatoce „Podleszczyny” trasą na główny akwen dookoła wyspy „Małej” i zakończenie na kei w przystani „Zjawa” w Polańczyku.

Po zaciętej sportowej walce pełnej emocji i zmiennych warunków i pozycji, regaty wygrywa załoga z Energa Gdańsk dowodzona przez kol. Krzysztofa Truchanowicza, drugie miejsce załoga SKT „Sekstant” dowodzona przez kol. Sławomira Wyderko trzecie miejsce zajęła załoga dowodzona przez kol. Mariusza Adamka z Lublińca. Wieczorem po krótkim odpoczynku przy ogniskowych szantach uroczyste wręczanie pucharów, dyplomów i upominków. Zabawa i wspomnienia, wrażenia z regat trwają do późna.

Gratulujemy zwycięskim załogom, pozostałym życzymy sukcesów w następnych imprezach. Zapraszamy na spotkania żeglarskie „Sekstanta”, które jak wieść niesie mają szczęście do trafionej pogody i wspaniałej żeglarskiej atmosfery.

Ahoj, do następnego miłego spotkania.

Marek Wardziak



Zapraszamy do obejrzenia zdjęć


Główna strona